Nawigacja

Listy z zesłania. Historia rodziny Wyrożębskich i Lisowskich

12 kwietnia 1940 r. rodzina Wyrożębskich – Elżbieta i Adam, córka Krystyna Lisowska i wnuczka Ewa zostali wywiezieni do Kazachskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej w ramach masowej deportacji obywateli polskich z kresów wschodnich II RP. 26 kwietnia dotarli do miejsca zesłania – przysiółek Morozowka, w rejonie rodnikowskim, w obwodzie aktiubińskim Kazachstanu. Przez pierwsze dwa tygodnie przebywali w kołchozie kazachskim (Żana Tan), a następnie ukraińskim im. Maksyma Gorkiego.

Zachowały się listy do rodziny, pisane przez Elżbietę, Adama i Krystynę (jej mąż Stefan został zamordowany przez NKWD i pochowany w masowym grobie w Piatichatkach k. Charkowa).

Oto list Krystyny Lisowskiej z Morozowki zaadresowany do Marii Nowickiej z Otwocka:

22/XII.40

Kochali! Piszemy do Was bardzo często i nie rozumiemy czemu naszych listów nie otrzymujecie. Depeszę Waszą otrzymaliśmy w 5 dni po wysłaniu jej przez Was. Stąd depesz zagranicznych nie można wysyłać. Również otrzymaliśmy paczuszkę z lekarstwami. Lekarstw więcej nie wysyłajcie. Musimy za tego rodzaju paczki płacić. Za tą 50 r[u]b[li]. Żadnych paczek z Waszej inicjatywy nie otrzymaliśmy. Od Skalmera nie ma nic. Wczoraj dostałam zawiadomienie o paczce z Nowogródka od znajomej panienki. Z D[owiattami] nie możemy się skomunikować. Z Iziem znów zaczyna się normalna korespondencja. Wczoraj zwrócono mi kartkę pisaną we wrześniu na Starobielsk z adnotacją, że adresata tam nie znaleźli. Z tamtych dwóch miejscowości nic. Kochani! Ślemy Wam wiele serdecznych życzeń z okazji świąt i Nowego Roku. Przede wszystkim żebyśmy się mogli wszyscy w tym nowym roku połączyć. Serdecznie was całujemy. Andrzejkowi życzymy dużo zdrowia. Biedna Ewa nie będzie miała choinki. Krysia.

List Elżbiety Wyrożębskiej z Morozowki do rodziny w Otwocku, zaadresowany do Zbigniewa Wyrożębskiego:

23/II.41 r.

Najdrożsi, najukochańsi! Piszę do Was co tydzień, ale od Was dawno już nic nie mamy – od 3/I ostatnie listy od was. Czekamy od was paczki odzieżowej, Janeczki już od N[owego] T[argu] wysłała swoim 15/I, ale jeszcze nie otrzymała. Pisałam do Was dużo i na awizo i polecone, ale posyłam zwyczajnymi; pisałam do p[aństwa] D[owiattów] parę razy – też nie otrzymali- takie już mam szczęście. Jesteśmy zdrowi (nie dajemy się) tylko Tatuś, tak jak pisałam w ostatniej karcie, nie dobrze czuje się – jest osłabiony, bardzo dużo kasle i ma opuchnięty nogi. Dzidziu i Zbyszku, napiszcie do p[aństwa] D[owiattów] podziękowania za opiekę nad nami. Na Święta otrzymaliśmy b[ardzo] miłą paczkę od nich, a nawet z opłatkiem. W Onedze i Arch[angielsku] sami nic nie mają. U Kłani mąż (Alosza) umier trzy laty temu, ona ciężko pracowała a teraz nie zdolna do pracy, więc pracuje jej córka ma 17 lat nazyw[a się] Gala. O Erzym trzy lata też nic nie wiadomo – gdzie jest. Ewunia łobuziak, nauczyła się pluć i zoztirać nogą, mówi wszystko, dużymi zdaniami i uważa co robią starsi i…pcha się wciąż dziadkowi na stół i chce też pisać na książkach dziadka. Niech Lala napisze. Piszcie często i dużo. Jak my oczekujemy waszych listów – nie macie pojęcia. Andrzejka ściskam mocno. Całuję Was, tęsknię.

List Elżbiety Wyrożębskiej z Aktiubińska do rodziny w Otwocku:

22/9.44 r.

Najdroższe moje! Krysia zginęła 11/I 44 r. w stepu zjedzona przez wilki. My zostały bez środków do życia, było trochę rzeczy, ale już skończyły się. Od marca w Aktiub[ińsku]. Ewunia biedastwo w sierocińcu, a ja chodzę po proszonemu, bo z 300 gr[amów] chleba i wody tak strasznie osłabłam, ledwie trzymam się na nogach, chodzę z laską i wyglądam na 100 lat, skóra i koście. O moich cierpieniach i przeżyciach nie mam co pisać, bo i trudno ale sobie wyobrażacie. Nie wiem, jak ja jeszcze żyję! – Nie piszę dużo, bo chcę żeby ten list do was doszedł, to w ten czas opiszę wszystko szczegółowo. Napiszcie do Białej, potrzebna nam pomoc. Nie mam mieszkania, nic opału, a trzeba płacić, a ja nie mam czym, chyba zamarznę na dworzu. Chcę zobaczyć was choć na godzinę, a w ten czas mogę umrzeć. Nie wiem czy uda mi się Ewuńkę dostarczyć do Was, bo jestem do niczego, a zima straszna. Och, Krysieńka, kochana tak marnie zginęła i strasznie!! O Stefanie nic nie wiem już piąty rok. Odpisujcie prędzej i starajtes … piszę, ale jestem nie pewna, czy wy żyjecie … też przychodzicie, t[o] j[est] przeżywacie. Całuję was mocno, mocno

Matka.

Adam Wyrożębski nie przeżył zesłania. Zmarł 5 czerwca 1941 r. w szpitalu w Rodnikowce. Krystyna Lisowska, która pracowała jako buchalter kołchozu zginęła 11 stycznia 1944 r. w Rodnikowce.

Po śmierci męża i córki Elżbieta Wyrożębska raz z wnuczką Ewą zamieszkała u rodziny Szelepinów w Aktiubińsku. Z powodu trudnej sytuacji bytowej i problemów zdrowotnych 5-letnia Ewa trafiła do szpitala a później do sierocińca w Aktiubińsku. Wiosną 1946 r. obie wróciły do Polski i zamieszkały we Wrocławiu. Ewa Lisowska-Szleszkowska zgromadziła obszerny zbiór dokumentów i fotografii, aby podtrzymywać pamięć po swoich Rodzicach.

Publikowane listy pochodzą z książki dr Łukasza Szleszkowskiego pt. „Listy z Morozowki 1940-1946” (2024).

 

do góry